"Absolutnie wykluczone". Mocny głos z PSL ws. Tuska
"Dziennik Gazeta Prawna" podał w czwartek, że liderzy Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego mieli omawiać pomysł startu ze wspólnej listy w wyborach parlamentarnych w 2027 roku oraz możliwość desygnowania Kosiniaka-Kamysza na premiera. Zgodnie z doniesieniami dziennika, Donald Tusk miał zaproponować obecnemu wicepremierowi i szefowi MON oddanie stanowiska premiera, jeśli na wiosnę 2027 roku notowania obu partii będą tak złe, że realna stanie się możliwość utraty władzy. Warunek wobec PSL miał być jeden – wspólna lista wyborcza.
Jednak jak twierdzi "Fakt", w partii nie ma pewności co do tego, czy do rozmów na ten temat w ogóle doszło. Między działaczami powtarzana jest deklaracja Władysława Kosiniaka-Kamysza, że Polskie Stronnictwo Ludowe do następnych wyborów zaprosi samorządowców, przedsiębiorców, mikroprzedsiębiorców, rzemieślników i w ten sposób zbuduje przyszłą listę do parlamentu.
Co w PSL mówi się o stanowisku premiera dla obecnego szefa MON? – To takie spekulacje wypuszczane w trakcie wakacji, żeby sondować opinię i podtrzymywać zainteresowanie tematem – mówi jedna z posłanek PSL. Przyznaje jednak, że różne scenariusze są rozpatrywane.
Różne głosy z PSL
– Do czasu wyborów na scenie politycznej może się jeszcze wiele wydarzyć. Znaczenie będzie miało to, czy PiS będzie się konsolidował pod jedną flagą i czy prezydent się włączy w ten proces. Wszystko wskazuje, że tak. Czy dojdzie do wielkiego zjednoczenia ze strony Morawieckiego, który dzisiaj doprowadził do rozłamu Prawa i Sprawiedliwości? My w tej chwili jasno deklarujemy, że idziemy sami – ocenia rozmówczyni "Faktu".
Z kolei poseł Urszula Pasławska komentuje: – Wspólne listy są dzisiaj absolutnie przez nas wykluczone. Gdyby do tego doszło, to nasi wyborcy po prostu zostaliby w domu. Ktoś spoza PSL wypuszcza te informacje i jest to ktoś niedoinformowany, więc uznaję te doniesienia za niewiarygodne.